Rozmowa z Marcinem Siemionem, prezesem Grupy DMG Polska, właścicielem strzegomskiej Słodowni.
Dobiega końca dziesiąty rok działalności DMG Polska, firmy coraz mocniej obecnej na Dolnym Śląsku?
To był okres bardzo ciężkiej pracy, ale z całą pewnością odnieśliśmy w niej sukces. Znakomite wyniki notują obie firmy wchodzące w skład Grupy DMG Polska – oprócz Słodowni Strzegom Grupę DMG Polska tworzy też słodownia w Sierpcu – co daje nam miejsce w ścisłej czołówce dostawców słodu dla największych polskich browarów. Oprócz tego Słodownia Strzegom osiąga spektakularne efekty eksportowe, dzięki skoncentrowaniu się na produkcji tzw. słodów specjalnych i kolorowych – niezbędnych komponentów do warzenia piw ciemnych i smakowych. Trafiliśmy w niszę rynkową, dzięki czemu Słodownia Strzegom jest z całą pewnością w pierwszej piątce listy światowej tak wyspecjalizowanych zakładów. Eksportujemy do 20 krajów Europy, ale też do Azji i Ameryki Południowej. W tym asortymencie nasza pozycja na rynku krajowym jest absolutnie dominująca, a warto dodać, że połowa dostaw trafia do firm z branży piekarniczej i spożywczej, gdzie słód jest cenionym komponentem smakowym.
Słodownia w ciągu ostatnich lat została zmodernizowana?
Musieliśmy się zmagać z ogromnymi problemami, ale też mieliśmy i cały czas mamy oparcie w potężnej grupie kapitałowej Carlsberga, którą stać na inwestowanie. To oczywiście nie dzieje się na zawołanie i każdy wniosek z naszej strony musiał być bardzo dokładnie opracowany, ale jeśli jakaś sprawa znajduje uzasadnienie biznesowe, pieniądze na to są. W ten sposób w ciągu dziesięciu lat zainwestowaliśmy ponad 72 mln zł, z czego prawie 48 mln złotych w samym Strzegomiu. Odrębną kwestią były remonty, na które wydaliśmy w okresie od 2004 do końca sierpnia 2014 roku ponad 47 milionów złotych. Trudno powiedzieć, że nasze zakłady zostały zmodernizowane, bo tak naprawdę są to teraz zupełnie inne byty, spełniające najwyższe standardy technologiczne w swojej branży. O skali zmian w Strzegomiu najlepiej mówi sześciokrotny wzrost wielkości produkcji w okresie tego dziesięciolecia.
Zmieniliście też sposób zaopatrywania się w produkty?
W pierwszym okresie działalności najważniejszym i zarazem najtrudniejszym problemem, jaki mieliśmy do rozwiązania, było zaopatrzenia w jęczmień, z którego wytwarza się słód. Słodownie w Sierpcu i Strzegomiu nie miały dotąd w tym zakresie żadnej sensownej koncepcji i działały po linii najmniejszego oporu, czyli kupując ziarno od pośredników działających na rynku zboża. Rozwiązanie o tyle wygodne, o ile ogólnie mało efektywne. Z jednej strony marża dostawców zwiększała nasze koszty, z drugiej nie mieliśmy kontaktu z producentami – rolnikami, od których zależała jakość dostarczanego nam ziarna. Dlatego przyjęliśmy długofalową strategię zmiany struktury zaopatrzenia, z nastawieniem na bezpośrednie kontakty z rolnikami. Efekt jest taki, że obecnie wśród naszych dostawców nie ma ani jednego pośrednika. A większość dostawców to rolnicy z Dolnego Śląska i Opolszczyzny.
Taka polityka przyniosła wymierne efekty?
Rozwój współpracy z dolnośląskimi rolnikami dał podstawy do wielomilionowych wydatków inwestycyjnych, dzięki którym Słodownia Strzegom szczyci się obecnie posiadaniem jednej z największych baz magazynowych jęczmienia w Polsce. W zakończonym właśnie sezonie, trafiło do nas w sumie 95 tysięcy 702 ton jęczmienia, o 11% więcej niż zakładały pierwotne kontrakty. Na tak dobry wynik złożyła się oczywiście tegoroczna przychylność przygody, jednak ta na niewiele by się zdała, gdyby nie sprawna współpraca z naszymi dostawcami. To dzięki nim słód wyprodukowany na bazie polskiego jęczmienia może zaopatrywać rodzime browary, a także być eksportowany do ponad dwudziestu krajów świata.
Ale to nie koniec zmian w tym kierunku?
Nie spoczywamy na laurach, dotyczy to także współpracy z rolnikami, którą nieustannie podnosimy na coraz wyższy poziom. Do standardu należy już obsługa logistyczna, dzięki której zebrane zboże jest odbierane naszymi samochodami wprost z pola. Korzyści dla rolników są oczywiste. Firma, niezależnie od zysków ekonomicznych, przyczynia się w ten sposób do ochrony środowiska, ograniczając zużycie paliwa, emisję spalin, eksploatację dróg. Ostatnie miesiące przyniosły wykreowanie wstępnych założeń programu AgroOchrona – pracujemy nad zaoferowaniem naszym partnerom pakietu działań optymalizujących zabiegi agrotechniczne. Ma to być spójny system, łączący naszą strategię biznesową z interesem rolników. Zgodnie z ogólną zasadą naszych działań na tym polu – zasadą obopólnych korzyści.
(Pa)






