Podniesienie drugiego progu podatkowego. Ulga dla klasy średniej czy kosztowna korekta systemu?

Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.           

Pomysł podniesienia drugiego progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł wrócił do debaty publicznej, bo obecny limit coraz słabiej przystaje do realiów płac. Coraz więcej osób wpada do 32-procentowej stawki nie dlatego, że gwałtownie się wzbogaciło, ale dlatego, że próg od lat nie nadąża za wzrostem wynagrodzeń. Sama zmiana progu pomoże części pracowników i przedsiębiorców rozliczających się na skali podatkowej, ale nie rozwiąże wszystkich problemów.

Impuls do tej zmiany publicznie nadała w marcu 2026 r. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz szefowa Polski 2050. Formalny projekt nowelizacji ustawy o PIT klub Polska 2050 złożył w Sejmie 15 kwietnia 2026 r. Sedno propozycji jest proste: dochód objęty 12-procentową stawką PIT miałby wzrosnąć ze 120 tys. zł do 140 tys. zł rocznie. Dopiero nadwyżka ponad 140 tys. zł byłaby objęta stawką 32%, co oznaczałoby przesunięcie części dochodu z wyższego do niższego opodatkowania. Według opisywanej propozycji rozwiązanie miałoby wejść w życie od 2027 r., a koszt dla budżetu państwa szacowany jest na około 9 mld zł rocznie.

Jest to zmiana prosta konstrukcyjnie, ale o dużym znaczeniu praktycznym. Według szacunków przywoływanych przez autorów propozycji w 2026 roku granicę obecnego progu podatkowego może przekroczyć już nawet 3 mln osób.

Ulga, ale nie dla wszystkich

Finansowe korzyści z podniesienia progu najbardziej odczułyby osoby rozliczające się według skali podatkowej, których dochody mieszczą się między dzisiejszym a proponowanym limitem albo nieznacznie przekraczają 120 000 zł rocznie. To właśnie ta grupa dziś najczęściej wpada do 32-procentowego PIT-u nie jako beneficjenci nadzwyczajnych zysków, ale jako przedstawiciele szeroko rozumianej klasy średniej. W praktyce chodzi o specjalistów, menedżerów średniego szczebla, doświadczonych pracowników technicznych, ale też przedstawicieli zawodów, w których ostatnie podwyżki wynagrodzeń wypchnęły część osób do wyższej stawki.

Poniżej zaprezentowano maksymalnie uproszczoną symulację samego podatku PIT. Wyliczenie nie uwzględnia kosztów uzyskania przychodu, składek ZUS ani innych ulg podatkowych. Przyjęto obecne zasady skali podatkowej: 12% do 120 tys. zł dochodu rocznie i 32% od nadwyżki ponad ten limit, z kwotą zmniejszającą podatek 3 600 zł. W wariancie po zmianie założono podniesienie progu wejścia w stawkę 32% z 120 tys. zł do 140 tys. zł rocznie.

Miesięczny dochód* Szacowany roczny PIT dziś Szacowany roczny PIT po zmianie Roczna korzyść
8 000 zł 7 920 zł 7 920 zł 0 zł
10 000 zł 10 800 zł 10 800 zł 0 zł
12 000 zł 18 480 zł 14 480 zł 4 000 zł
14 000 zł 26 160 zł 22 160 zł 4 000 zł
16 000 zł 33 840 zł 29 840 zł 4 000 zł
20 000 zł 49 200 zł 45 200 zł 4 000 zł

* Dla uproszczenia przyjęto, że miesięczny dochód pozostaje na tym samym poziomie przez cały rok.

Z punktu widzenia osób rozliczających się według skali podatkowej największą zaletą tej zmiany jest jej prostota. Nie tworzy nowej ulgi, nie wymaga dodatkowych warunków i nie mnoży wyjątków. Po prostu przesuwa granicę, od której państwo pobiera wyższą stawkę podatku. To rozwiązanie czytelniejsze niż czasowe mechanizmy kompensacyjne znane z poprzednich reform. Jednocześnie ma też wymiar psychologiczny: premia, nagroda roczna czy awans płacowy nie będą tak szybko oznaczały wejścia w wyższy próg podatkowy.

Jak tę zmianę odczują przedsiębiorcy

Wpływ zmiany na przedsiębiorców jest wyraźnie zróżnicowany w zależności od formy opodatkowania. Przedsiębiorcy rozliczający się według skali podatkowej zyskają bezpośrednio, bo to ich dotyczy przesunięcie granicy między stawką 12% a 32%. Dla jednoosobowych działalności, których dochód mieści się w przedziale między 120 a 140 tys. zł, oznacza to realne obniżenie podatku. Przedsiębiorcy na liniowym PIT oraz korzystający z ryczałtu nie skorzystają z tej zmiany, ponieważ podatek w tych przypadkach pozostaje niezależny od progów.

Dobry kierunek, ale potrzebna jest szersza reforma systemowa

Po pierwsze, podniesienie progu nie jest neutralne dla finansów publicznych. Jeżeli koszt reformy rzeczywiście wyniesie około 9 mld zł rocznie, potrzebne będzie wiarygodne źródło finansowania. Bez tego projekt pozostanie atrakcyjną politycznie propozycją, ale z ograniczoną szansą na bezproblemowe wdrożenie.

Po drugie, propozycja uruchamia szerszą dyskusję o waloryzacji parametrów podatkowych. Jeżeli próg rośnie jednorazowo, bez mechanizmu automatycznej aktualizacji, problem wróci za kilka lat. Nie jest to pełna reforma. Zmiana nie poprawia sytuacji osób o niższych dochodach, nie obejmuje liniowców, a dla ryczałtowców może być tylko zapowiedzią szerszej dyskusji o przyszłości tej formy opodatkowania. Sam kierunek można uznać za racjonalny, ale biznes potrzebuje także stabilności, przewidywalności i jasnego harmonogramu zmian.

Powiązane artykuły