Ponad 10 tys. osób może znaleźć zatrudnienie w szczytowym momencie prac przy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej na Pomorzu, wynika z szacunków Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ) dla inwestycji Lubiatowo-Kopalino. Wśród poszukiwanych będą m.in. elektrycy, mechatronicy, technicy mechanicy, monterzy, operatorzy maszyn i specjaliści spawalnictwa. Specjalistów z tych grup zawodowych już dziś potrzebują przemysł, budownictwo, infrastruktura i energetyka odnawialna. Równolegle rozwijane są kolejne wielkie projekty energetyczne i infrastrukturalne, dlatego dostępność kadr już wkrótce może stać się jednym z czynników decydujących o realnej zdolności wykonawczej inwestycji.
Wielkie inwestycje zwiększą konkurencję o pracowników
Projekt pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Lubiatowie-Kopalinie jest już na etapie zaawansowanych prac przygotowawczych, obejmujących m.in. roboty ziemne i przygotowanie zaplecza budowy, rozwijana jest infrastruktura towarzysząca. Równolegle przygotowywany jest projekt drugiej elektrowni jądrowej, dla której wybór partnera strategicznego i technologii planowany jest na 2027 r.
Wraz z postępem inwestycji będzie zmieniać się zakres prac i zapotrzebowanie na poszczególne grupy specjalistów. W okresie intensywnych prac budowlanych i montażowych wzrośnie zaangażowanie wykonawców oraz zapotrzebowanie na kadry techniczne. Właśnie wtedy energetyka jądrowa zacznie w większym stopniu konkurować o specjalistów z branżami, które już dziś korzystają z podobnych grup zawodowych. Chodzi m.in. o elektryków, mechatroników, techników mechaników, monterów, operatorów maszyn i specjalistów spawalnictwa – fachowców potrzebnych także w przemyśle, budownictwie, infrastrukturze i energetyce odnawialnej.
W tym samym czasie rozwijane są inne duże programy energetyczne oraz infrastrukturalne i obronne.
· Na Bałtyku zakończono instalację wszystkich 76 turbin Baltic Power, pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej, która znajduje się w końcowej fazie rozruchów przed rozpoczęciem komercyjnej eksploatacji. Trwa budowa kolejnych farm wiatrowych, m.in. Baltica 2 oraz Bałtyk 2 i Bałtyk 3.
· Polskie Sieci Elektroenergetyczne rozbudowują krajową sieć przesyłową, w tym linie najwyższych napięć i stacje elektroenergetyczne.
· W sektorze kolejowym prowadzone są prace w ramach projektu Podłęże–Piekiełko, modernizacja połączenia Maksymilianowo–Kościerzyna–Gdynia oraz inwestycje związane z Rail Baltica.
· W ramach programu Port Polska prowadzone są prace przygotowawcze na terenie przyszłego lotniska oraz prace związane z budową tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi. Przygotowywane są kolejne odcinki linii kolejowych i układ drogowy wokół lotniska.
· Równolegle realizowane są inwestycje związane z rozwojem infrastruktury wojskowej i zwiększaniem zdolności produkcyjnych krajowego przemysłu zbrojeniowego.
Przy takim układzie harmonogramów tempo realizacji inwestycji będzie zależało w dużym stopniu od dostępności wykonawców i specjalistów z odpowiednimi kwalifikacjami. Elektryk, automatyk, projektant czy kierownik robót potrzebny przy jednym projekcie może w tym samym czasie należeć do grupy kandydatów poszukiwanych przez kilka innych sektorów.
– Już dziś w rekrutacjach prowadzonych dla różnych branż powtarzają się te same grupy stanowisk. Najbardziej wyraźnym przykładem są elektrycy, których szukają zarówno zakłady produkcyjne, jak i firmy budowlane. Przy dużych kontraktach regularnie pojawia się też zapotrzebowanie na kierowników projektów, kierowników budowy i robót oraz inżynierów budowy. Podobnych kandydatów szuka sektor obronny. Jeśli kilka dużych inwestycji wejdzie w intensywną fazę w podobnym czasie, firmy przemysłowe mogą częściej rywalizować o pracowników z branżami, z którymi dziś rzadko konkurują o kadry – mówi Ewa Gumbarewicz, ekspertka w Grafton Recruitment.
Tymczasem według najnowszych dostępnych danych GUS o popycie na pracę, na koniec II kwartału br. w gospodarce było 98,7 tys. wolnych miejsc pracy. 27 proc. przypadało na specjalistów, 20,8 proc. na robotników przemysłowych i rzemieślników, a 17,6 proc. na operatorów i monterów maszyn i urządzeń. Największy udział w nowo utworzonych wakatach miało przetwórstwo przemysłowe – 21,2 proc., a budownictwo odpowiadało za 11,6 proc.
Dla pracodawców oznacza to potrzebę planowania rekrutacji z większym wyprzedzeniem. Przy zawodach wymagających uprawnień, doświadczenia przy określonych instalacjach czy znajomości standardów bezpieczeństwa zwiększenie podaży pracowników zajmuje czas. Nałożenie kilku harmonogramów może więc silniej wpłynąć na dostępność kadr niż sama łączna liczba planowanych miejsc pracy.
Polski udział zwiększy popyt na krajowe kompetencje
Zaktualizowany Program Polskiej Energetyki Jądrowej, przyjęty przez rząd pod koniec września br., zakłada szeroki udział krajowego przemysłu. Ministerstwo Energii szacuje, że przy budowie pierwszego reaktora polskie firmy mogą odpowiadać za około 40 proc. wartości projektu. Przy kolejnych blokach, wraz ze wzrostem doświadczenia, kompetencji i liczby certyfikowanych przedsiębiorstw, wartość ta może wzrosnąć nawet do około 70 proc. Tak wysoki udział polskich firm w realizacji inwestycji oznacza, że znaczna część zapotrzebowania na pracowników i kompetencje pojawi się właśnie po stronie krajowych przedsiębiorstw. Ministerstwo Energii i Ministerstwo Aktywów Państwowych wskazują w tym kontekście m.in. firmy budowlane, stalowe, elektromaszynowe, transportowe, logistyczne, produkujące automatykę przemysłową oraz dostarczające usługi inżynieryjne. To sektory, których zapotrzebowanie kadrowe częściowo obejmuje te same grupy zawodowe i kompetencje techniczne.
Dodatkowo zwiększy się też zapotrzebowanie na osoby zaangażowane jeszcze przed rozpoczęciem samych prac wykonawczych. Firmy potrzebują specjalistów, którzy rozumieją techniczną stronę projektu, a równocześnie potrafią przygotować wycenę i ofertę, przejść przez procedurę przetargową czy prowadzić rozmowy z potencjalnymi klientami. W budownictwie takie połączenie kompetencji technicznych i handlowych jest już dziś szczególnie istotne przy dużych kontraktach.
– W rekrutacjach coraz częściej szukamy kosztorysantów, specjalistów ds. przetargów czy inżynierów sprzedaży, którzy poza wiedzą techniczną dobrze rozumieją sposób pozyskiwania i przygotowania dużych kontraktów. Przy takich projektach sama znajomość technologii czy procesu budowlanego często nie wystarcza. Trzeba też umieć przygotować ofertę odpowiadającą wymaganiom inwestora, poruszać się w procedurach przetargowych i budować relacje, które później prowadzą do konkretnych zleceń. Im większa będzie skala udziału polskich firm w strategicznych inwestycjach, tym większe będzie zapotrzebowanie również na takich specjalistów – zauważa Katarzyna Kloc-Pawlik, ekspertka w Grafton Recruitment.
Te same stanowiska, różne wymagania
Popyt w przemyśle, budownictwie i energetyce obejmuje wiele tych samych grup zawodowych. W rekrutacjach powtarzają się m.in. elektrycy, inżynierowie elektrycy, kierownicy projektów, kierownicy robót czy inżynierowie budowy. Wspólna nazwa stanowiska obejmuje jednak często bardzo różne doświadczenia. Zakres wymaganych uprawnień, znajomość konkretnych instalacji, technologii i standardów pracy zależą od branży oraz rodzaju realizowanego projektu.
– Pod wspólną nazwą „elektryk” kryją się bardzo różne profile. Kierownik robót elektrycznych w budownictwie, osoba odpowiedzialna za elektrykę w zakładzie produkcyjnym i kierownik po stronie wykonawcy instalacji pracują w innych warunkach i odpowiadają za inne zadania. Poza uprawnieniami SEP klienci często oczekują doświadczenia przy konkretnym typie instalacji lub projektu, dlatego kandydat bardzo dobrze przygotowany do pracy w jednej branży nie zawsze od razu spełni wymagania drugiej. W jednym z naszych ostatnich procesów rekrutacja kierownika robót elektrycznych do firmy budowlanej trwała ponad trzy miesiące. Wielu specjalistów w tej grupie pracuje projektowo, więc moment rozpoczęcia rekrutacji również ma znaczenie – kandydaci częściej rozważają zmianę, gdy zbliża się koniec obecnego kontraktu – podkreśla Katarzyna Kołuda, Manager w Grafton Recruitment.
Dla firm oznacza to, że poszukiwanie pracowników w sektorach pokrewnych może poszerzyć grono potencjalnych kandydatów, ale wymaga dokładnej oceny ich doświadczenia. W części ról wystarczy uzupełnienie wiedzy lub zdobycie dodatkowych uprawnień. Przy innych różnice technologiczne i projektowe są na tyle duże, że wejście do nowej branży wymaga dłuższego przygotowania. Dla kandydatów zmiana sektora może oznaczać konieczność uzupełnienia kompetencji, a czasem także objęcie stanowiska na niższym poziomie.
Atom będzie czerpał kadry z przemysłu i budownictwa
Sposób przygotowywania kompetencji dla energetyki jądrowej pokazuje skalę przenikania się branż. Jak informowała w sierpniu Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, przedstawiciele Ministerstwa Energii i Polskich Elektrowni Jądrowych pracowali nad przyszłymi kadrami wspólnie z sektorowymi radami ds. kompetencji dla automatyki i robotyki, przemysłu metalowo-maszynowego oraz budownictwa.
– Obserwujemy zainteresowanie przejściem z budownictwa do energetyki, jednak pracodawcy oczekują często doświadczenia zdobytego przy podobnej inwestycji, technologii albo specjalizacji. Dotyczy to m.in. OZE, wysokich i średnich napięć oraz wyspecjalizowanych ról projektowych. Przy większej różnicy między specjalizacjami kandydat musi uzupełnić część wiedzy i umiejętności. W przypadku energetyki jądrowej szczególnie ważne będzie więc precyzyjne określenie, które kompetencje kandydat musi mieć już na początku, a które może zdobyć podczas pracy przy projekcie. Pozwoli to sięgać także po osoby z branż pokrewnych przy zachowaniu pełnych wymagań w rolach, w których doświadczenie sektorowe jest konieczne – ocenia Danuta Protasewicz, Regional Manager, Grafton Recruitment.
Proces rozwijania takich kompetencji już trwa. Ministerstwo Energii podaje, że w latach 2022-2025 kompetencje jądrowe zdobyło blisko 1500 specjalistów z około 300 polskich firm. Tylko w 2025 r. w specjalistycznych warsztatach uczestniczyło 270 osób ze 113 przedsiębiorstw. Szkolenia obejmowały m.in. normy techniczne i jakościowe, jądrowy łańcuch dostaw, bezpieczeństwo oraz badania materiałowe. Jednocześnie już teraz przygotowywani są przyszli pracownicy sektora. Według Ministerstwa Energii w programie „Atom na uczelniach” 150 studentów odbyło staże w blisko 60 przedsiębiorstwach, a 424 studentów i doktorantów z ponad 30 kierunków uczestniczyło w szkoleniach w ramach tzw. nuklearyzacji kierunków studiów. To pokazuje, że przygotowanie kadr dla atomu odbywa się zarówno przez kształcenie nowych specjalistów, jak i podnoszenie kwalifikacji osób oraz firm już obecnych w przemyśle.
Koniunktura w branży a dostępność specjalistów
Najnowsze dane GUS pokazują różną sytuację przemysłu i budownictwa. We wrześniu br. produkcja budowlano-montażowa była o 9,0 proc. niższa niż rok wcześniej, podczas gdy produkcja sprzedana przemysłu wzrosła o 4,6 proc. r/r. Słabszy wynik całego budownictwa nie oznacza jednak wprost większej dostępności osób z kompetencjami potrzebnymi przy wyspecjalizowanych inwestycjach energetycznych i infrastrukturalnych. W budownictwie liniowym, przemysłowym i energetycznym część zawodów jest wspólna, jednak poszczególne projekty wymagają innego doświadczenia, uprawnień oraz standardów jakości i bezpieczeństwa. Podobnie w przemyśle: większa liczba kandydatów w jednej grupie zawodowej nie rozwiązuje niedoboru osób z wąskimi kwalifikacjami technicznymi.
– Dlatego firmy przygotowujące się do nowych inwestycji powinny wcześniej określić własną mapę kompetencji: wskazać role najbardziej narażone na konkurencję ze strony innych branż, sprawdzić, które kwalifikacje można rozwinąć wewnątrz organizacji, a które będą wymagały szkoleń, nowych uprawnień lub rekrutacji z sektorów pokrewnych. Scenariusz, w którym kilka megainwestycji równocześnie zwiększy popyt na te same grupy zawodowe i wąskie specjalizacje, nie jest tak odległy, a zwiększenie liczby osób posiadających potrzebne kwalifikacje wymaga znacznie więcej czasu niż otwarcie kolejnego procesu rekrutacyjnego – podkreśla Danuta Protasewicz, Regional Manager w Grafton Recruitment.
***
Grafton Recruitment to międzynarodowa agencja doradztwa personalnego. Wspiera firmy i kandydatów w rekrutacjach na stanowiska specjalistyczne i kierownicze średniego szczebla w obszarze pracy stałej i tymczasowej, outsourcingu, IT contractingu i RPO. Wachlarz usług dopełnia doradztwo inwestycyjne, opracowywanie analiz i cyklicznych raportów rynkowych. Grafton Recruitment jest też wyłącznym dostawcą narzędzi Thomas International w Polsce. Marka została założona w 1982 r. w Irlandii, na polskim rynku jest obecna od 30 lat. Od 2018 r. jest częścią Gi Group Holding, międzynarodowej agencji pracy należącej do czołówki światowych liderów branży rozwiązań rekrutacyjnych i działającej w 37 krajach w Europie, Azji i Amerykach. Więcej: pl.grafton.com.
KONTAKT DLA MEDIÓW: Dorota Zawadzka, Communication Manager, rzecznik prasowy Gi Group Holding w Polsce; e-mail: dorota.zawadzka@gigroupholding.com tel. + 48 724 870 909







